Hiszpan jest z reguły zobowiązany dochowywać tradycyjnych obyczajów, które zarówno na wsi, jak i w mieście pielęgnuje się czy to kultywując święta, czy zachowując pewne wzorce w rodzinie. Taniec i śpiew prawie każdy Hiszpan ma we krwi. W ostatnim czasie znów sięgnięto do szaf po ludowe stroje i na nowo zwrócono się ku tradycyjnej muzyce i tańcom, przy czym nie ma to nic wspólnego z chęcią sprzedawania ich jako turystycznej atrakcji.
W całej Hiszpanii rozpowszechniony jest kult Matki Bożej, który ma najróżniejsze lokalne oblicza. Wiele wiosek ma swą własną Virgen (dziewica), która jak opiekuńcza bogini chroni rodziny przed złem. Liczni emigranci zabierają z sobą wizerunek Matki Boskiej, czczony w ich rodzinnej miejscowości. Naiwna pobożność, przesądy i obrządki przedchrześcijańskie, które żyją nadal w katolickim kalendarzu religijnym, np. sobótka 24 czerwca (Hogueras de San Juan), przemieszały się ze sobą.
Równie różnorodne korzenie mają widowiska dramatyczne, odgrywane podczas święta Semana Santa (Bożego Ciała) oraz w czasie lokalnych festynów ku czci patronów, połączonych z procesjami i walkami byków. Wiele osób właśnie w nich upatruje źródło, z którego czerpią siły duchowe, mimo rozpadu struktur rodzin miejskich. Ludność poszczególnych regionów w Hiszpanii kultywuje swe obyczaje w swoisty sposób. Ale jeden z nich, dzięki pośrednictwu telewizji rozpowszechniony jest w całym kraju. W chwili gdy zegar wybija ostatnie 12 sekund roku, cały naród zwraca swój wzrok na madrycką Puerta del Sol, aby wraz z dwunastoma uderzeniami dzwonów zjeść dwanaście winogron (comerse las uvas).