Wiele domów, głównie w środkowej i północnej Hiszpanii wybudowano w tradycyjnym stylu: pomieszczenia mieszkalne, należące często do różnych rodzin, zgrupowane są wokół wewnętrznego dziedzińca, tzw. patio. Jest to pozostałość po kulturze Maurów. Ów dziedziniec jest ważnym miejscem, gdzie toczą się rozmowy i życie towarzyskie, natomiast samo mieszkanie jest miejscem przeznaczonym wyłącznie dla rodziny, do którego roni się dostępu osobom postronnym. Największym przywilejem, jaki może spotkać obcego jest zaproszenie go do prywatnego mieszkania.
Większość mieszkań została wyposażona w dopływ elektryczności dopiero po pewnym czasie i obecnie przystosowana jest do napięcia elektrycznego, jakim dysponuje Europa Środkowa. Kable elektryczne ciągnące się od domu do domu lub wzdłuż fasad oraz las anten na dachach - to widoki, do których łatwo przywyknąć, gdy się jest w Hiszpanii.
Hiszpan chętnie mówi o swoim domu (mi casa) jako o swej ostoi na tym świecie, mając na myśli mieszkanie rodziców. Dopiero po założeniu rodziny nowe mieszkanie staje się prawdziwym domem.
W budownictwie socjalnym, pochodzącym z lat sześćdziesiątych, na obrzeżach wielkich miast brak jest podwórka - tego tradycyjnego miejsca spotkań. Wzmaga to wyobcowanie ludzi tam mieszkających. Zamiast nazwiska, na drzwiach prawie wszędzie zaznaczone jest piętro i drzwi. Na zewnątrz preferowana jest ścisła anonimowość. W miastach jedynie dozorca (portero), który zna wszystkich mieszkańców danego domu, troszczy się o pewną spójność, będąc równocześnie funkcjonariuszem kontroli społecznej.
Brak mieszkań z jednej strony oraz nie dająca się zahamować spekulacja gruntami i wzrastające czynsze z drugiej - charakteryzują Hiszpanię po dziesięciu latach rządów socjalistycznych, które budowę mieszkań prawie całkowicie pozostawiły w rękach prywatnych. Dopiero w 1991 roku stworzono korzystne warunki, mobilizujące do budowy domów czynszowych. Nowe mieszkania są znacznie tańsze niż stare, których ceny w ostatnich latach wzrosły w stopniu absurdalnym. Naturalną konsekwencją spadku ich popularności jest również niechęć właścicieli do przeprowadzania jakichkolwiek modernizacji lub remontów. Stare domy podupadają, aż pewnego dnia w miejscowościach, gdzie stały, powstają wytworne bloki z mieszkaniami własnościowymi. Gdzie tylko więc jest to możliwe buduje się luksusowe osiedla mieszkaniowe. Za takie elitarne miejsca uchodzą: Marbello na Costa del Sol oraz La Moraleja w pobliżu Madrytu.
Odczuwalny jest ogromny brak mieszkań dla młodych rodzin o niskich zarobkach (mówi się, że w Hiszpanii żyje 400 tys. rodzin nie posiadających własnych mieszkań), które tłoczą się w domostwach swych rodziców. Grupy z marginesu społecznego są naturalnie całkowicie wykluczone z udziału w oficjalnym rynku mieszkaniowym. Liczy się, że 2 min osób żyje w prymitywnych chatach z blachy falistej (chabolas), ruinach domów.
Ceny nieruchomości w Hiszpanii tanieją szybciej niż w Polsce. Na Costa Brava można kupić dom taniej niż w niektórych regionach naszego kraju. Polacy mogą nabyć w Hiszpanii nieruchomość na takich samych zasadach jak obywatele tego kraju. Warto
Zakup domu w HiszpaniiCeny nieruchomości w Hiszpanii wciąż pod kreską. W III kwartale domy w tym kraju potaniały o 7 procent licząc rok do roku i o 0,9 procent w porównaniu do poprzednich trzech miesięcy. Spadek w ujęciu rocznym był płytszy
Spadają ceny domów w hiszpaniiMoja siostrą w tym 2011 roku kupiła mieszkanie w Hiszpani na przedmieściach Barcelony (kawalerkę 40m kw) za 20 tys euro, potem jeszcze 5 tys musiała dołożyć na wyremontowanie... Ale ogólnie poruwnujac to ceny są bardzo podobne do cen nieruchomości w Warszawie czy Gdańsku. Być może dla tego że to kawalerka - a hiszpanię raczej mają duże hawiry bo lubią przyjmować swoje rodziny by chwalić się dobytkiem... cóż taka mentalność. tak czy siak ceny nieruchomości są porównywalne do polskich, może kryzys temu winny, bo chyba mniej się ostatnio w hiszpani sprzedaje bo zainteresowanie mniejsze i o kredyt ciężko.