Goes rock

Czy istnieje coś takiego jak nowa scena muzyki w Hiszpanii? W kraju flamenco i improwizacji, gdzie dziesięcioletni gitarzyści kradną chwyty Paco de Lucii, a ich siostry tańczy gdzie muzyka niczym wartki potok górski płynie w żyłach ludu - wydaje się, że jest to pytanie nie na miejscu. Jednak na północ od Pirenejów odpowiedź na nie w żadnym razie nie jest jasna. Europa z pewnością zdaje sobie sprawę z wkładu Hiszpanii w rozwój sztuki XX wieku.

Takie nazwiska jak Dali, Picasso, Bunuel, Garcfa Lorca i Segowia są tego dowodami. Lecz jakie są gusty muzyczne generacji postfrancowskiej? Co się gra, czego się słucha? Jakich trendów możemy się spodziewać? W jaki sposób można pokonać lata świetlne dzielące inspirowane kulturą Maurów fandango od nowoczesnych kompaktów? Dlaczego najpopularniejsza obecnie grupa hiszpańska zdecydowała się nagrać swą nową płytę w Menchesterze w Anglii, a nie w Madrycie?

Podczas panowania reżimu Franco czytanie książek Pabla Nerudy było zabronione, podobnie jak oglądanie filmów Carlosa Saury. Scena sztuki była sama w sobie silna, lecz oficjalnie, w szerokich kręgach publicznych nie znajdowała uznania. Style i zdolności rozwijały się dzięki silnemu poczuciu konieczności pozostania w podziemiu. Teraz Hiszpania jest monarchią demokratyczną, a wielka radość z tego powodu, eksplozja kulturalna oraz alternatywna świadomość społeczna ciągle jeszcze, 13 lat po śmierci Franco, znajdują wyraz w nowych dziełach sztuki. Ma w tym także udział muzyka.

  • Komentarze i opinie
  • Brak komentarzy na forum, możesz być pierwszą osobą rozpoczynającą temat
Strona korzysta z plików Cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. [ok]