Czy jadąc do Hiszpanii spotkamy się jeszcze z powszechną do tej pory hiszpańską sjestą? Czy nie będzie już pozamykanych sklepów czy urzędów? Czas pokaże, ale wszystko na to wskazuje że ze względu na kryzys Hiszpanie zrezygnują z tej formy odpoczynku.
Sjesta czyli hiszpańska yoga, bo tak można nazwać ten zwyczaj, który ma na celu między innymi zregenerowanie ducha i ciała podczas krótkiego odpoczynku lub drzemki. Czas ten poświęcony jest w pierwszej kolejności na posiłek, zwany mediodia, a potem rzeczoną drzemkę.
Najczęściej więc spędza się ją w wygodnym fotelu, z napełnionym brzuchem i w pozycji greckiego filozofa. Takie ułożenie ciała pozwala na szybki powrót do realnego świata po przebudzeniu.
Do tej pory Hiszpanie zwykle pracę zaczynali o 9 rano, po kilku godzinach pracy następowała przerwa (sjesta), która trwała od 2 do 3 godzin, a potem znów wracano do pracy i kończono ją w zależności od długości sjesty, albo o 19 albo o 20. A potem tylko kolacja około 21 i w miasto. Ulice zapełniały się w okolicach godziny 22:30.
Czy Hiszpania straci swój klimat, który nadawała mu sjesta i nocne życie? Jest to jak najbardziej możliwe. Sjesta sprawia, że dzień pracy się rozciąga. Nie starcza czasu na inne ważne funkcje życiowe: wychowanie dzieci, sprawy rodzinne, zainteresowania osobiste.
Tak jak Grecy nie zrezygnują z tego przywileju, tak i hiszpanię raczej nie odejdą od tej tradycji. Choć trzeba zauważyć że sjesta popularną jest raczej wśród starszej części hiszpańskiego społeczeństwa - młodzi hiszpanię i hiszpanki raczej nie są skłoni marnować tak cenego czasu - podczas sjesty zajmują się zazwyczaj pielegnowaniem kontaktów towarzyskich