W niesamowitym tempie Hiszpania przekształciła się z państwa rolnego w przemysłowe. W 1950 roku 42% ludności żyło z pracy w rolnictwie, obecnie utrzymuje się w ten sposób zaledwie 10%. Przez długi czas terytorium Hiszpanii, wynoszące 500 tys. km2, ze stolicą Madrytem w samym sercu, stwarzało wrażenie bardzo spójnego i jednolitego organizmu.
Porównywano go z powodu kształtu do triumfalnie rozpostartej skóry byka (piel de toro). Dziś na skórze tej widnieją liczne rysy i pęknięcia. Władzy nie dzierży już król, ani centralny rząd w Madrycie. Poszczególne regiony mają prawo do decydowania o sobie. Jednak wielu z nich to nie wystarcza. Katalończycy, Baskowie i Galijczycy przyznają otwarcie, że nie chcą być już dłużej Hiszpanami i pragną założyć samodzielne, niezależne państwa. Jedna czwarta ludności obok kastylijskiego języka hiszpańskiego, uważanego na całym świecie za język narodowy, włada własnym językiem.
Obecnie kapitał zagraniczny opanował rynek artykułów żywnościowych, a także sektor chemiczny i motoryzacyjny. Sprzedaż dobrze prosperujących przedsiębiorstw hiszpańskich (np. firmy samochodowej SEAT) międzynarodowym koncernom wzrosła w ostatnich latach, a nasiliła się przed otwarciem Europejskiego Rynku Wewnętrznego w 1993 roku.
Bezrobocie wśród młodzieży oraz trudna sytuacja osób, które przez bardzo długi czas nie mogą znaleźć pracy prowadzą do powstawania poważnych problemów społecznych. Gospodarka nielegalna osiąga nie znane nikomu rozmiary i obejmuje różne dziedziny: pracę
a czarno, uchylanie się od płacenia podatków oraz korupcję. Socjologowie podjęli próbę zbadania tych iałych plam po raz pierwszy w 1988 roku, pod hasłem odkrycia tajemnic ukrytej Hiszpanii (Espańa ocul-ta). Największymi koncernami hiszpańskimi są: Repsol (w dziedzinie ropy naftowej, chemii, gazu i stacji benzynowych oraz Telefónica - koncern telefonii i mediów, zatrudniający największą w całym kraju liczbę pracowników.
W Hiszpani na każdym kroku można się zetknąć z biedą. Zadziwiające, że mówi się o niej w świecie politycznym, a media - wręcz przeciwnie - odwracają od niej uwagę społeczeństwa wiadomościami o rozruchu gospodarczym. W rzeczywistości jednak bieda w całym kraju rozprzestrzenia się coraz bardziej, przede wszystkim na skutek wzrastających kosztów utrzymania i czynszów Mieszkania. W miastach na każdym kroku spotyka się żebraków. Wielu z nich sypia na ulicy. Prowizoryczne domki z blachy falistej rosną na wolnych przestrzeniach jak grzyby po deszczu. Według różnych szacunków od 8 -10 min, czyli 1/4 całego społeczeństwa żyje w biedzie lub skrajnej biedzie. Do tradycyjnej "starej" grupy ubogich, do której należą Cyganie, renciści, robotnicy rolni i kaleki, dołączyła nowa rzesza biedaków, w skład której wchodzą bezrobotni, nie mający pracy przez długi czas.