Hiszpanie jedzą obficie i zabiera im to wiele czasu. Jedzenie i picie są ważnymi sferami życia i mają pierwszeństwo przed pracą. Wielu z nich nie rozumie, jak z przyczyn zawodowych można nie dokończyć posiłku. Potrafią długo i zapamiętale dyskutować o sposobie przyrządzania potraw oraz ich smakach. W pierwszym rzędzie najważniejszy jest dobry smak, natomiast wartości odżywcze nie mają żadnego znaczenia, mimo że od początków lat osiemdziesiątych mleko, jogurt i ser zadomowiły się w Hiszpanii, a w wielu miejscach sprzedaje się nie tylko biały chleb. Jednak ogólnie panuje przekonanie, że ten kto pije herbatę, a do tego jeszcze spożywa potrawy wegetariańskie - z pewnością jest chory. Na śniadanie (desayuno) je się biały chleb z poprzedniego dnia, opiekany w obfitej ilości oleju z oliwek, lub rodzaj zapiekanek z pieczywa (churros). W miastach jada się tzw. churrerias. Wiele osób przełyka rano jedynie małą filiżankę czarnej kawy i idzie do pracy z pustym żołądkiem. Małe uczucie głodu, odczuwane około godziny 11, zaspokaja się jednym lub dwoma kęsami tzw. tapas (w Madrycie i północnej Hiszpanii odpowiednikiem jest pinchos lub pinchitoś).
Nigdy nie brak tortilli, placka z jajecznicy i drobno pokrajanych frytek, wędzonej szynki, klopsików i mięsa mielonego, polanych z reguły sosem pomidorowym. Na terenach nadmorskich to urozmaicone menu uzupełniane jest specjałami rybnymi, takimi jak: mątwa (calamares) lub prażone małe sardynki (boquerones).
Wskazane jest późnym przedpołudniem dostosować się do tradycji i zjeść tapas, gdyż obiad będzie nie wcześniej niż o godzinie 14. Obiad (comida) jest głównym posiłkiem dnia i składa się z co najmniej dwóch dań i deseru (postre). Etykieta przy stole jest nieco swobodniejsza niż u nas. Bez zażenowania można przy stole zrezygnować z noża i widelca, jeśli tak jest wygodniej. Najważniejsze jest by smakowało. Wszędzie na dobre zadomowił się przy stole nieodłączny towarzysz: telewizor.
W każdym z regionów serwuje się charakterystyczne dla niego potrawy. W Galicji jest to golonko podawane z nacią buraków (laćon eon grelos), a w Madrycie mieszanina grochu włoskiego, jarzyn i mięsa (cocido madrileno). Mmo, że w samej Hiszpanii za mistrzów kucharskich uznawani są Galicyjczycy i Baskowie, najbardziej znane potrawy w świecie - gazpacho i paella - pochodzą z Andaluzji i Walencji.
Trzy godziny po obiedzie - około wpół do szóstej lub później - stałym punktem programu dnia jest lekki podwieczorek (merienda). Do kawy z mlekiem (cafe eon leche) je się chleb z masłem lub małe ciasteczka pasteles. Jest ich olbrzymi wybór, a w zależności od regionu mają różne nazwy.
Kolacja powinna się raczej nazywać posiłkiem nocnym, gdyż zaczyna się nie wcześniej niż o godzinie 21, a często nawet później. O ile nie jada się jej w lokalu jest raczej skromna. Składa się na nią wtedy tortilla lub kawałek mięsa czy ryby z rusztu. Hiszpanię także zalały bary szybkiej obsługi oraz pizzerie. W czasie nocnych wędrówek w barach nieodmiennie spożywa się tapas w postaci co najmniej talerzyka oliwek (aceitunas). Wszędzie z dużą wprawą gryzie się ziarnka słonecznika (pipas), z którego łupiny wypluwane są na ziemię. Podłogi kin i wszelkich poczekalni są nimi wyściełane.
W Hiszpanii panuje powszechny zwyczaj picia alkoholu, który szczególnie wśród młodzieży przybiera dziwne formy. Wśród grupy krąży litrowa butelka piwa. Chętnie pija się fantazyjne mieszanki napojów nisko - i wysokoprocentowych. Obok powszechnie znanego cuba librę każdy region, a nawet każda dzielnica miasta wytworzyły w tej dziedzinie własne produkty o dźwięcznych nazwach. Z reguły wszędzie konsumpcja alkoholu jest bardzo wysoka. Natomiast nikt nie uskarża się na pijackie wybryki: większość stara się zachowywać tak, jak gdyby nie była pijana. Nocne spacery poszczególnych grup i parek trwające aż do białego rana kończą się w churrena.