W samym centrum Madrytu protestowało około 30 osób przeciwko walkom byków. By protest był bardziej wymowny i zaistniał w mediach, uczestnicy demonstracji byli całkiem nago. Wszystko działo się na Plaza del Callao ułożyli się w napis S.O.S., a w ciała powbijali banderille, używane przez torreadorów podczas korridy.
Pozostali, ubrani działacze pro zwierzęcej organizacji Equanimal trzymali plakaty z napisem Walki byków. Abolicja i wznosili dłonie ubrudzone w sztucznej krwi. W sumie w proteście wzięło udział ponad 100 osób. Gapiów było znacznie więcej.
Większość przechodniów sympatyzowała z protestującymi. - Teraz, gdy jestem starszy, zdaję sobie sprawę, że to jest ogromna strata dla zwierząt - powiedział agencji Reutera mieszkaniec Madrytu, Rafael.
Nie będzie im łatwo prowadzić walkę przeciwko zabijaniu byków na arenie. Przynajmniej nie w stolicy. Prezydent Madrytu Esperanza Aguirre jest miłośniczką korridy. Określiła ją ostatnio mianem sztuki i zapowiedziała, że będzie się starała o uznanie jej przez UNESCO za część światowego dziedzictwa kultury.
Jednak Hiszpanie są coraz bardziej podzieleni, jeśli chodzi o tę część swojej tradycji. Parlament Katalonii debatuje nad zakazaniem walk byków po tym, gdy petycję w tej sprawie podpisało 180 tys. ludzi.
A mi się wydaje że walka z walkami byków jest tylko pretekstem by zwrócić uwagę - to taka forma reklamy Przecież to jedna z największych atrakcji która co roku przyciąga tysiące a może nawet miliony turystów - Hiszpanią nie może sobie pozwolić na zlikwidowanie takiej atrakcji - zwłaszcza teraz w kryzysie!